Nie wiem jak to wygląda u Ciebie, ale ja jestem TOTALNIE team piżamka 😉 Ten moment, kiedy przebieram się w nią wieczorem, to symboliczny koniec dnia i czas relaksu. Lubię wtedy nałożyć sobie maskę w płachcie, nakremować ciało pachnącym balsamem i pół godziny poczytać w ciszy książkę (latem popijając wodę z lodem albo sok pomarańczowy).

Rano natomiast wstaję, robię ekspresowy prysznic i ubieram się w to, w czym będę chodziła cały dzień - tym razem zdejmowanie piżamki oznacza koniec laby i stawienie czoła nidchodzącemu dniu.

Dalsza treść artykułu dostępna jest w subskrypcji STANDARD