Jak to się zaczęło
Ta historia zaczyna się od toalet.
W 2020 roku Tokio miało organizować igrzyska olimpijskie. Z tej okazji miasto zleciło siedemnastu wybitnym architektom – w tym Tadao Ando, Shigeru Ban, Kengo Kuma – zaprojektowanie publicznych toalet w dzielnicy Shibuya. Ale nie takich zwykłych toalet, o nie! To bardziej dzieła sztuki. Budynki, które miały pokazać światu japońską gościnność, innowacyjność, estetykę.
No i ... przyszła pandemia. Olimpiada została przełożona i odbyła się bez widzów. Piękne, dizajnerskie toalety stały puste. Nikt z zagranicy ich nie zobaczył. Cały projekt – ogrom pracy, miliony jenów – miał pójść w zapomnienie.
Koji Yanai, szef firmy będącej właścicielem Ubiqlo, który nadzorował projekt, chciał znaleźć sposób, żeby te toalety jednak pokazać światu. Skontaktował się z agencją reklamową z pomysłem na film dokumentalny. Zaproszono Wima Wendersa – niemieckiego reżysera zakochanego w Japonii – żeby nakręcił serię krótkich filmów o toaletach.
Ale Wenders wymyślił coś lepszego. Zamiast dokumentu o toaletach, nakręci film o człowieku, który te toalety czyści.
I tak powstał "Perfect Days" – film o Hirayamie, sprzątaczu, który nie ma prawie nic, a jednocześnie ma wszystko, czego potrzebuje.
Dalsza treść artykułu dostępna jest w subskrypcji STANDARD