Grudzień znowu tu jest i znowu staję przed tym samym dylematem: jak sprawić radość bliskim, nie wręczając im kolejnych rzeczy, które będą tylko kurzyć się na półce? Jeśli Ty też się nad tym zastanawiasz, ten tekst jest dla Ciebie.
W zgodzie ze sobą
Zauważyłam, że im dłużej wybieram minimalizm w szafie i życiu, tym większy czuję dyskomfort przy kupowaniu grudniowych prezentów. Ta presja, żeby każdy COŚ dostał, żeby TO było inne niż rok temu i żeby WYWOŁAŁO RADOŚĆ. A potem ten moment, kiedy słyszysz mało entuzjastyczne "o, dziękuję", ale i Ty, i obdarowana osoba już wiecie, że to, co dałaś, się nie przyda. To co, być jak Grinch i nie dawać prezentów wcale? Nie!
Dalsza treść artykułu dostępna jest w subskrypcji STANDARD