Tym razem nie będę polecać książek, które przeczytałam, ale podzielę się tymi, które mam zapisane na liście DO PRZECZYTANIA.

Lato to taki moment, w którym mam ochotę na nieco lżejsze lektury, często powieści, coś co pochłonie mnie bez reszty.

Przede wszystkim, obiecałam sobie, że zacznę nadrabiać klasykę, pozycje, które omijałam szerokim łukiem w liceum albo pisarzy, których kojarzę z nudnymi lekturami, a okazało się, że mieli w repertuarze masę ciekawszych rzeczy. Na przykład taki Hemingway. Pierwsze skojarzenie, to biedny, stary człowiek, morze i marlin. Tak się wynudziłam, że nie miałam ochoty czytać już nic od tego autora. Ale ostatnio zaczęłam “Ruchome święto” i naprawdę mnie wciągnęło! Mam w planach jeszcze “Panią Dalloway” Virginii Woolf i “Czuła jest noc” Fitzgeralda. Mam nadzieję, że wystarczy mi zapału 🙂

A z rzeczy bardziej współczesnych, może trochę lżejszych, mam na oku cztery pozycje.

Dalsza treść artykułu dostępna jest w subskrypcji STANDARD